Dziewczyna Gangstera cz. I
Była 22.20 kiedy wracałam z pracy, wracałam tak codziennie sama przez ciemne ulice Bielawy, mieszkam tu i żyje od 19 lat.
A tak zapomniałabym nazywam się Magda i mam 19 lat.
Wracając do mojej historii szłam akurat jedna z ciemnych alejek niedaleko parku gdy nagle wokół mnie zatrzymało się z piskiem opon trzy czarne BMW.
Wyskoczyło z nich 4 dobrze zbudowanych mężczyzn, próbowałam ich wyminąć ale jeden z nich złapał mnie wpół i przytkną do twarzy jakąś białą chusteczkę.
Nagle zrobiło mi się czarno przed oczyma...
Obudziłam się w dużym pokoju na ogromnym łóżku, rozglądałam się po nim nie zaniepokojona po chwili przypomniały mi się wydarzenia poprzedniego wieczoru.
Zaczęłam głośno krzyczeć, nagle do pokoju raźnym krokiem wszedł mężczyzna, na oko tak 21 lat 180 cm wzrostu blondyn niebieskie oczy.
I powiedział:
-Masz godzinę żeby doprowadzić się do porządku za godzinę zacznie się licytacja.
-Co!?-krzyknęłam oburzona.
-Idziesz na sprzedaż... mam nadzieje ze dużo na tobie zarobie.
-Nie pozwolę się sprzedać nie jestem żadną rzeczą.
A tak zapomniałabym nazywam się Magda i mam 19 lat.
Wracając do mojej historii szłam akurat jedna z ciemnych alejek niedaleko parku gdy nagle wokół mnie zatrzymało się z piskiem opon trzy czarne BMW.
Wyskoczyło z nich 4 dobrze zbudowanych mężczyzn, próbowałam ich wyminąć ale jeden z nich złapał mnie wpół i przytkną do twarzy jakąś białą chusteczkę.
Nagle zrobiło mi się czarno przed oczyma...
Obudziłam się w dużym pokoju na ogromnym łóżku, rozglądałam się po nim nie zaniepokojona po chwili przypomniały mi się wydarzenia poprzedniego wieczoru.
Zaczęłam głośno krzyczeć, nagle do pokoju raźnym krokiem wszedł mężczyzna, na oko tak 21 lat 180 cm wzrostu blondyn niebieskie oczy.
I powiedział:
-Masz godzinę żeby doprowadzić się do porządku za godzinę zacznie się licytacja.
-Co!?-krzyknęłam oburzona.
-Idziesz na sprzedaż... mam nadzieje ze dużo na tobie zarobie.
-Nie pozwolę się sprzedać nie jestem żadną rzeczą.
-Nie masz nic do gadania jesteś teraz moja i mogę z tobą zrobić co chce
-Nie jestem twoja i masz gówno do gadania.
Po chwili żałowałam tych słów ponieważ dostałam mocnego policzka i wycelowany był we mnie pistolet na oko gdzieś 9 mm.
-Masz dwa wyjścia z tej sytuacji albo się zgodzisz albo cię zabije.
Nie miałam innego wyjścia musiałam się zgodzić.
-Ok zgadzam się-powiedziałam to ze łzami w oczach.
Gdy mu odpowiedziałam wyszedł, a ja nie miałam innego wyboru tylko iść wziąć szybki prysznic, po czym wróciłam do pokoju i otworzyłam szafę.
W środku były same stroje kąpielowe, wybrałam więc jeden w swoim rozmiarze, był to czarny strój wiązany przez szyję a majtki bokserki ze złota sprzączką.
Otworzyłam następną szafę a w niej były buty.
Do mojego stroju dobrałam wysokie czarne szpilki z małymi sprzączkami, gdy byłam juz ubrana delikatnie się pomalowałam i upięłam włosy.
Gdy byłam już gotowa chwilę poprzeglądałam się w lustrze, moje niebieskie oczy błyszczały ze strachu, moja dość ciemna skóra była delikatna jak nigdy,
a usta lekko rozchylone i zaróżowione.
Gdy się przeglądałam tak sobie do pokoju wszedł znowu ten sam mężczyzna co wcześniej i powiedział:
-Chodź już nadszedł czas.
Wyszłam za nim na korytarz był on pomalowany na burguntowy a na ścianach co jakiś była mała lampka dająca dość ciemne światło.
Doszliśmy do końca korytarza gdy nieznajomy się odezwał:
-Idziesz ostatnia, jesteś najwięcej warta.
-Po co to wszystko robisz?
-Jak to po co dla pieniędzy .
-Ale niszczysz ludzkie życie.
-Oj i tu się mylisz-dodał z błyskiem w oku.
-A to niby czemu?
-Pewnie niedługo sama się przekonasz.
Powiedziawszy to zatrzymał się na końcu korytarza i otworzył mi drzwi, wprowadził mnie do zaciemnionego pomieszczenia, kazał wejść na podest po czym zostawił mnie tam i wyszedł, po chwili padł na mnie oślepiający słup światła i z głośnika usłyszałam znajomy głos nie znajomego.
-Oto punkt kulminacyjny naszej licytacji: Magda lat 19 cena wywoławcza 25 tys. kto da więcej?
-30 tys.!
I co chwilę słyszałam coraz wyższe sumy, ciągle zastanawiałam się co teraz ze mną będzie kto mnie kupi co przyniesie mi los, naglę z otępienia wyrwał mnie krzyk:
-Pół miliona!!!!
Wtem odezwał się znowu znajomy głos nie znajomego:
-Sprzedana! Koniec licytacja.
Nagle zgasło to jasne światło, ktoś ściągną mnie z podestu i wyprowadził mnie przez jakieś drzwi do jasno oświetlonego pokoju, stało tam czterech mężczyzn.
Dwóch z nich wysokich i dobrze zbudowanych w ciemnych skórzanych kurtkach, następny troche niższy ale też dobrze zbudowany, brunet brązowe oczy wiek około 22-23 lat, ostatni z mężczyzn to był znajomy nie znajomy.
Po chwili brunet się odezwał:
-Dalibyście jej coś jeszcze do ubrania.
-To już w własnym zakresie Dawidzie, ja towar ty dodatki.
Nie wytrzymałam już tego i krzyknęłam
-Nie jestem twoja i masz gówno do gadania.
Po chwili żałowałam tych słów ponieważ dostałam mocnego policzka i wycelowany był we mnie pistolet na oko gdzieś 9 mm.
-Masz dwa wyjścia z tej sytuacji albo się zgodzisz albo cię zabije.
Nie miałam innego wyjścia musiałam się zgodzić.
-Ok zgadzam się-powiedziałam to ze łzami w oczach.
Gdy mu odpowiedziałam wyszedł, a ja nie miałam innego wyboru tylko iść wziąć szybki prysznic, po czym wróciłam do pokoju i otworzyłam szafę.
W środku były same stroje kąpielowe, wybrałam więc jeden w swoim rozmiarze, był to czarny strój wiązany przez szyję a majtki bokserki ze złota sprzączką.
Otworzyłam następną szafę a w niej były buty.
Do mojego stroju dobrałam wysokie czarne szpilki z małymi sprzączkami, gdy byłam juz ubrana delikatnie się pomalowałam i upięłam włosy.
Gdy byłam już gotowa chwilę poprzeglądałam się w lustrze, moje niebieskie oczy błyszczały ze strachu, moja dość ciemna skóra była delikatna jak nigdy,
a usta lekko rozchylone i zaróżowione.
Gdy się przeglądałam tak sobie do pokoju wszedł znowu ten sam mężczyzna co wcześniej i powiedział:
-Chodź już nadszedł czas.
Wyszłam za nim na korytarz był on pomalowany na burguntowy a na ścianach co jakiś była mała lampka dająca dość ciemne światło.
Doszliśmy do końca korytarza gdy nieznajomy się odezwał:
-Idziesz ostatnia, jesteś najwięcej warta.
-Po co to wszystko robisz?
-Jak to po co dla pieniędzy .
-Ale niszczysz ludzkie życie.
-Oj i tu się mylisz-dodał z błyskiem w oku.
-A to niby czemu?
-Pewnie niedługo sama się przekonasz.
Powiedziawszy to zatrzymał się na końcu korytarza i otworzył mi drzwi, wprowadził mnie do zaciemnionego pomieszczenia, kazał wejść na podest po czym zostawił mnie tam i wyszedł, po chwili padł na mnie oślepiający słup światła i z głośnika usłyszałam znajomy głos nie znajomego.
-Oto punkt kulminacyjny naszej licytacji: Magda lat 19 cena wywoławcza 25 tys. kto da więcej?
-30 tys.!
I co chwilę słyszałam coraz wyższe sumy, ciągle zastanawiałam się co teraz ze mną będzie kto mnie kupi co przyniesie mi los, naglę z otępienia wyrwał mnie krzyk:
-Pół miliona!!!!
Wtem odezwał się znowu znajomy głos nie znajomego:
-Sprzedana! Koniec licytacja.
Nagle zgasło to jasne światło, ktoś ściągną mnie z podestu i wyprowadził mnie przez jakieś drzwi do jasno oświetlonego pokoju, stało tam czterech mężczyzn.
Dwóch z nich wysokich i dobrze zbudowanych w ciemnych skórzanych kurtkach, następny troche niższy ale też dobrze zbudowany, brunet brązowe oczy wiek około 22-23 lat, ostatni z mężczyzn to był znajomy nie znajomy.
Po chwili brunet się odezwał:
-Dalibyście jej coś jeszcze do ubrania.
-To już w własnym zakresie Dawidzie, ja towar ty dodatki.
Nie wytrzymałam już tego i krzyknęłam
-Mówicie o mnie jak bym była rzeczą!!!!! Nie cierpię tego!!!
-Charakterek to ona ma nie byle jaki.
-Nie twój interes!
-Po pierwsze mój bo jesteś teraz moja, a po drugie masz-to powiedziawszy ściągną swoją marynarkę i mi podał-załóż moją marynarkę jest zimno na dworze.
-Wiesz wolę zamarznąć.
-To ja was zostawię samych-wtrącił się nie znajomy- czekam na przelew Dawidzie.
Powiedziawszy to podał owemu Dawidowi rękę i wyszedł.
-Nalegam włóż moją marynarkę.
-Nie dziękuje- odpowiedziałam z sarkazmem.
-Nie masz nic do gadania załóż tą przeklętą marynarkę.
-Bo co zapytałam?
-Bo to że jak nie założysz tej marynarki to zaraz zerwę z ciebie ten strój i będziesz szła nago.
-No to jak tak to dawaj tą marynarkę.
Gdy założyłam marynarkę powiedział.
-No to możemy jechać do domu.
-Ja nigdzie nie jadę.
-Ty królewno nie masz nic do gadania.
-A to niby czemu?-Zapytałam z wyrzutem?
-A temu że zapłaciłem za ciebie pół miliona i teraz jedziesz ze mną.
-Pewnie zawieziesz mnie odraz do jakiejś agencji towarzyskiej.
-Nie nadajesz się do tego odstraszyła byś mi wszystkich klientów.
-To na co ci jestem potrzebna?
-Do moich prywatnych celów.
-Zapomnij o tym że dam ci się dotknąć
-Jeszcze sama mnie o to poprosisz.
-Po moim trupie.
-Zobaczysz jeszcze...Dobra dosyć tych pogaduszek czas jechać do twojego nowego domu.
Powiedziawszy to Dawid złapał mnie za ręke i pociągną w stronę wyjścia, gdy miał właśnie przede
-Charakterek to ona ma nie byle jaki.
-Nie twój interes!
-Po pierwsze mój bo jesteś teraz moja, a po drugie masz-to powiedziawszy ściągną swoją marynarkę i mi podał-załóż moją marynarkę jest zimno na dworze.
-Wiesz wolę zamarznąć.
-To ja was zostawię samych-wtrącił się nie znajomy- czekam na przelew Dawidzie.
Powiedziawszy to podał owemu Dawidowi rękę i wyszedł.
-Nalegam włóż moją marynarkę.
-Nie dziękuje- odpowiedziałam z sarkazmem.
-Nie masz nic do gadania załóż tą przeklętą marynarkę.
-Bo co zapytałam?
-Bo to że jak nie założysz tej marynarki to zaraz zerwę z ciebie ten strój i będziesz szła nago.
-No to jak tak to dawaj tą marynarkę.
Gdy założyłam marynarkę powiedział.
-No to możemy jechać do domu.
-Ja nigdzie nie jadę.
-Ty królewno nie masz nic do gadania.
-A to niby czemu?-Zapytałam z wyrzutem?
-A temu że zapłaciłem za ciebie pół miliona i teraz jedziesz ze mną.
-Pewnie zawieziesz mnie odraz do jakiejś agencji towarzyskiej.
-Nie nadajesz się do tego odstraszyła byś mi wszystkich klientów.
-To na co ci jestem potrzebna?
-Do moich prywatnych celów.
-Zapomnij o tym że dam ci się dotknąć
-Jeszcze sama mnie o to poprosisz.
-Po moim trupie.
-Zobaczysz jeszcze...Dobra dosyć tych pogaduszek czas jechać do twojego nowego domu.
Powiedziawszy to Dawid złapał mnie za ręke i pociągną w stronę wyjścia, gdy miał właśnie przede
mną otwierać drzwi do auta z tyłu odezwał się
jakiś głos.
-Tym razem ci się udało Dawidzie, ale ona- tu pokazał na mnie- Będzie moja.
-Zapomnij ona zawsze już będzie moja.
-Jeszcze zobaczysz.
Dawid zmierzył go gniewnym wzrokiem i po czym otworzył przede mną drzwi do jakiegoś auta, wsiedliśmy i pojechaliśmy.
Po chwili ciszy się odezwałam:
-O co tu chodzi? temu facetowi?
-Musisz wiedzieć że ja rzadko biorę udział w takich licytacjach.
-A to czemu?
-Hmm nie za bardzo to lubię.
-To czemu mnie dzisiaj kupiłeś?
-Mam swoje powody.
-Jakie?
-Kiedyś się dowiesz, a teraz będzie lepiej jak się prześpisz dużo dzisiaj przeszłaś, a droga przed nami długa.
Po chwili przymknęłam oczy, oparłam głowę o szybę i zasnęłam...
Obudziły mnie promienie słoneczne, leżałam na wielkim łóżku gdy chciałam się obrócić na drugi bok poczułam czyjaś rękę na sobie po czym zerwałam się z krzykiem:
-Aaaaa.... Jakim prawem mnie dotykasz?
-Pytam się jeszcze raz jakim prawem ze mną śpisz?
-Moje łóżko to mogę z tobą spać.-odparł ziewając.
-Wiesz to ja wolę spać na podłodze.
-Nie ma takiej opcji-odpowiedział siadając na łóżku.
-Jesteś bezczelny- po czym odwróciłam się do niego tyłem i dopiero teraz zauważyłam że mam na sobie lekką koszulkę nocną na ramiączkach.
-Kto mnie przebrał?-Spytałam oburzona.
-Ja, a któż by inny? Wiesz masz piękne ciało-dodał rozmarzonym głosem.
-Jakim prawem mnie dotykałeś?
-Ile mam jeszcze razy ci to tłumaczyć że jesteś teraz moja?
-Nie jestem rzeczą która można mieć!!!-krzyknęłam wściekła.
-Czy ty bierzesz wszystko dosłownie?
-Oczywiście że nie, no więc co ja mam tu robić?
-Żyć, będziesz z ochroniarzem albo ze mną jeździć na zakupy, będziesz moją dziewczyną.
-I tylko dlatego zapłaciłeś za mnie pół miliona złotych?
-Nie złotych tylko dolarów.
-Co?- wykrztusiłam?
-Ty myślałeś że taka dziewczynę jak ty to sprzedadzą za nic nie warte złotówki?
-Tyle pieniędzy za mnie?
-To wcale nie jest tak dużo.
-Jak dla kogo.
-Dla ciebie już tez, Marek mój prywatny ochroniarz da ci moja złota kartę i od tej pory będziesz miała dostęp do części moich pieniędzy, on też zabierze cię dzisiaj na zakupy ja nie mogę niestety z tobą jechać muszę odpocząć bo potem mam ważne spotkanie.
-No ale nie mogę pojechać w tym- tu pokazałam na "swoją" koszulę.
-Znajdziesz parę ciuchów w tej szafie-wskazał szafę w rogu-ale najpierw idź się wykąpać, tam jest łazienka-wskazał drzwi na wprost-znajdziesz tam wszystko co ci będzie potrzebne.
To powiedziawszy Dawid ułożył się wygodnie na łóżku i zasną.
Ja weszłam do łazienki, i od razu mnie zamurowało, była wielkości średniego sklepu z odzieżą damska, najbardziej w oczy rzucały się kafelki na ścianie z których była ułożona mozaika z greckimi i rzymskimi akcentami, były tam wanna ogromna, prysznic umywalki i sauna i inne.
Gdy już się przyjrzałam wszystkiemu, postanowiłam wziąć długa kąpiel, nalałam sobie pełną wannę wody i wrzuciłam sobie kulkę do kąpieli, gdy weszłam do wanny ciepła woda automatycznie na mnie zadziałała rozluźniła moje mięśnie, ale od razu zaczęłam się zastanawiać co teraz ze mną będzie jak ja tu będę dalej żyła i kim jest Dawid?
Przez te przemyślenia nawet nie wiem kiedy minęło półtorej godziny, więc wyszłam z wanny wytarłam się owinęłam się ręcznikiem i wróciłam do pokoju Dawid dalej spał, otworzyłam szafę i znalazłam tam parę ciuchów dla mnie a że był środek czerwca wybrałam lekką sukienkę granatowa z cekinami do kolan.
-Pięknie w niej wyglądasz-odezwał się Dawid za moich pleców.
-Dziękuję, a ty czemu jeszcze nie śpisz?
-Wyspałem się już
-Przydało by się zjeść jakieś śniadanie-powiedziałam.
-Chciałaś chyba powiedzieć obiad, wiesz która jest godzina?
-Nie jakoś zgubiłam rachubę czasu.
-Jest już 15.30
-Aż tak późno, to ile my czasu wczoraj tu jechaliśmy?
-Około 8 godzin.
-To w jakim my jesteśmy mieście?
- 75 km za Warszawą.
-W...Warszawa?
-No przecież mówię co ty jeszcze się nie obudziłaś?
-Chce pojechać na Stare Miasto.
-Kochanie najpierw obiad, później zakupy a na końcu Stare Miasto.
-Czemu mnie tak nazwałaś?
-Jak? Kochanie?
-Mhmm.
-Już teraz zawsze tak będę do ciebie mówić.
-Jak chcesz, to kiedy ten obiad?
-Za 15 min, to ja idę do łazienki wezmę szybki prysznica ty tu na mnie poczekaj.
-Ok, tylko szybko.
Dawid od razu wszedł do łazienki więc miałam chwilę czasu aby przyjrzeć się dokładniej pokojowi, w oczy rzucało się duże łóżko z baldachimem i czerwoną satynową pościelą.
Przy wysokim oknie stało duże mahoniowe biurko na nim laptop a przy nim stał wygodny skórzany fotel, za oknem widać duży ogród z basenem.
-Tym razem ci się udało Dawidzie, ale ona- tu pokazał na mnie- Będzie moja.
-Zapomnij ona zawsze już będzie moja.
-Jeszcze zobaczysz.
Dawid zmierzył go gniewnym wzrokiem i po czym otworzył przede mną drzwi do jakiegoś auta, wsiedliśmy i pojechaliśmy.
Po chwili ciszy się odezwałam:
-O co tu chodzi? temu facetowi?
-Musisz wiedzieć że ja rzadko biorę udział w takich licytacjach.
-A to czemu?
-Hmm nie za bardzo to lubię.
-To czemu mnie dzisiaj kupiłeś?
-Mam swoje powody.
-Jakie?
-Kiedyś się dowiesz, a teraz będzie lepiej jak się prześpisz dużo dzisiaj przeszłaś, a droga przed nami długa.
Po chwili przymknęłam oczy, oparłam głowę o szybę i zasnęłam...
Obudziły mnie promienie słoneczne, leżałam na wielkim łóżku gdy chciałam się obrócić na drugi bok poczułam czyjaś rękę na sobie po czym zerwałam się z krzykiem:
-Aaaaa.... Jakim prawem mnie dotykasz?
-Pytam się jeszcze raz jakim prawem ze mną śpisz?
-Moje łóżko to mogę z tobą spać.-odparł ziewając.
-Wiesz to ja wolę spać na podłodze.
-Nie ma takiej opcji-odpowiedział siadając na łóżku.
-Jesteś bezczelny- po czym odwróciłam się do niego tyłem i dopiero teraz zauważyłam że mam na sobie lekką koszulkę nocną na ramiączkach.
-Kto mnie przebrał?-Spytałam oburzona.
-Ja, a któż by inny? Wiesz masz piękne ciało-dodał rozmarzonym głosem.
-Jakim prawem mnie dotykałeś?
-Ile mam jeszcze razy ci to tłumaczyć że jesteś teraz moja?
-Nie jestem rzeczą która można mieć!!!-krzyknęłam wściekła.
-Czy ty bierzesz wszystko dosłownie?
-Oczywiście że nie, no więc co ja mam tu robić?
-Żyć, będziesz z ochroniarzem albo ze mną jeździć na zakupy, będziesz moją dziewczyną.
-I tylko dlatego zapłaciłeś za mnie pół miliona złotych?
-Nie złotych tylko dolarów.
-Co?- wykrztusiłam?
-Ty myślałeś że taka dziewczynę jak ty to sprzedadzą za nic nie warte złotówki?
-Tyle pieniędzy za mnie?
-To wcale nie jest tak dużo.
-Jak dla kogo.
-Dla ciebie już tez, Marek mój prywatny ochroniarz da ci moja złota kartę i od tej pory będziesz miała dostęp do części moich pieniędzy, on też zabierze cię dzisiaj na zakupy ja nie mogę niestety z tobą jechać muszę odpocząć bo potem mam ważne spotkanie.
-No ale nie mogę pojechać w tym- tu pokazałam na "swoją" koszulę.
-Znajdziesz parę ciuchów w tej szafie-wskazał szafę w rogu-ale najpierw idź się wykąpać, tam jest łazienka-wskazał drzwi na wprost-znajdziesz tam wszystko co ci będzie potrzebne.
To powiedziawszy Dawid ułożył się wygodnie na łóżku i zasną.
Ja weszłam do łazienki, i od razu mnie zamurowało, była wielkości średniego sklepu z odzieżą damska, najbardziej w oczy rzucały się kafelki na ścianie z których była ułożona mozaika z greckimi i rzymskimi akcentami, były tam wanna ogromna, prysznic umywalki i sauna i inne.
Gdy już się przyjrzałam wszystkiemu, postanowiłam wziąć długa kąpiel, nalałam sobie pełną wannę wody i wrzuciłam sobie kulkę do kąpieli, gdy weszłam do wanny ciepła woda automatycznie na mnie zadziałała rozluźniła moje mięśnie, ale od razu zaczęłam się zastanawiać co teraz ze mną będzie jak ja tu będę dalej żyła i kim jest Dawid?
Przez te przemyślenia nawet nie wiem kiedy minęło półtorej godziny, więc wyszłam z wanny wytarłam się owinęłam się ręcznikiem i wróciłam do pokoju Dawid dalej spał, otworzyłam szafę i znalazłam tam parę ciuchów dla mnie a że był środek czerwca wybrałam lekką sukienkę granatowa z cekinami do kolan.
-Pięknie w niej wyglądasz-odezwał się Dawid za moich pleców.
-Dziękuję, a ty czemu jeszcze nie śpisz?
-Wyspałem się już
-Przydało by się zjeść jakieś śniadanie-powiedziałam.
-Chciałaś chyba powiedzieć obiad, wiesz która jest godzina?
-Nie jakoś zgubiłam rachubę czasu.
-Jest już 15.30
-Aż tak późno, to ile my czasu wczoraj tu jechaliśmy?
-Około 8 godzin.
-To w jakim my jesteśmy mieście?
- 75 km za Warszawą.
-W...Warszawa?
-No przecież mówię co ty jeszcze się nie obudziłaś?
-Chce pojechać na Stare Miasto.
-Kochanie najpierw obiad, później zakupy a na końcu Stare Miasto.
-Czemu mnie tak nazwałaś?
-Jak? Kochanie?
-Mhmm.
-Już teraz zawsze tak będę do ciebie mówić.
-Jak chcesz, to kiedy ten obiad?
-Za 15 min, to ja idę do łazienki wezmę szybki prysznica ty tu na mnie poczekaj.
-Ok, tylko szybko.
Dawid od razu wszedł do łazienki więc miałam chwilę czasu aby przyjrzeć się dokładniej pokojowi, w oczy rzucało się duże łóżko z baldachimem i czerwoną satynową pościelą.
Przy wysokim oknie stało duże mahoniowe biurko na nim laptop a przy nim stał wygodny skórzany fotel, za oknem widać duży ogród z basenem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz